Odpicuj sobie siekierę – DIY

DIY – odpicuj sobie siekierę

Hej ho cześć i czołgiem! Jakiś czas temu wykiełkowała mi myśl o struganiu w drewnie. Jako takie zajęcie bez elektronarzędzi, gdzie zabierasz trzy podstawowe noże i siekierę do lasu i dłubiesz nie myśląc o niczym innym. No chyba że o tym żeby nie uciąć sobie palucha;) A że jestem fanem DIY czyli Zrób to Sam to postanowiłem sobie narzędzia do mojego nowego hobby wykonać samemu. Zacząłem od siekiery, toporka, cieślica, szatana. Zwał jak zwał ale przecież ja kowal nie jestem żeby sobie samemu siekierę zrobić. No a gdyby tak odpicować jakąś starą? Dlatego zaopatrzyłem się w takową na pchlim targu.


Na razie wygląda jak kupa złomu, z przewagą tego pierwszego;) Ale do roboty. Papier ścierny o gradacji 80 i jadę ręcznie, ło matko toż to idzie jak krew z nosa… (co prawdopodobnie oznacza dobrą stal)


W ruch poszła gumówka z tarczą zdzierającą 80 potem 150, 240, 400 i tu uwaga przy samym ostrzu żeby za długo nie szlifować bo przegrzanie może się skończyć utratą twardości stali a co za tym idzie nie trzymaniem ostrości.


No to teraz zaczyna to wyglądać. Trochę niedoskonałości zostawiłem żeby za bardzo jej nie wycackać. Postanowiłem też nadać jej nieco oryginalności. Tu krótki tutorial jak nanosić grafikę na metal poprzez delikatne wytrawianie. Najpierw ostrze oklejamy naklejką (najlepiej wodoodporną) we wzory jakie się nam podobają. Zostawiamy odsłonięte elementy do wytrawienia. Część wzorów możemy namalować lakierem do paznokci (panowie: lepiej zapytać żonę, którego nie używa, żeby nie skończyło się awanturą;)) W szklance przygotowujemy roztwór soli i sody oczyszczonej: na pół szklanki wody dajemy dwie łyżeczki soli i tyle samo sody. Potrzebny będzie też prostownik do ładowania akumulatorów. Plusową, czerwoną końcówkę zapinamy do siekiery a czarną za końcówkę bagietki kosmetycznej.

ZANIM PODŁĄCZYSZ PROSTOWNIK DO PRĄDU I WEŹMIESZ SIĘ DO PRACY ZAŁÓŻ GUMOWE RĘKAWICZKI, MASKĘ I OKULARY OCHRONNE

Teraz maczasz swoją elektryczną bagietkę i przecierasz odsłonięty wzór. Około 15-20 sekund w jednym miejscu powinno wystarczyć.

 

I teraz najlepsze czyli zdzieramy naklejkę, zmywamy lakier i klej zmywaczem do paznokci i voila!


Teraz przydałby się trzonek. Miałem kawałek Ambrowca w warsztacie więc narysowałem na nim ołówkiem kształt. Wyciąłem wyrzynarką i nadałem kształt pilnikiem. Potem ręcznie przeszlifowałem papierem o gradacji 80->150->240->400. Po dopasowaniu wkleiłem go do siekiery używając dwuskładnikowego, uniwersalnego kleju epoxydowego.

Żeby ukryć trochę klejenie trzonka zamaskowałem je rzemieniem. Przewinąłem go na sucho, zaznaczyłem dokąd będzie sięgał, odwinąłem i posmarowałem do zaznaczonego miejsca klejem. (też epoxydowym). Końcówkę tymczasowo przytwierdziłem pineską, żeby się nie odwijała. Całość posmarowałem klejem dla utrwalenia.

Trzonek pomalowałem pięcioma warstwami lakieru poliuretanowego. Między każdym malowaniem szlifowałem papierem 400. Dzięki temu uzyskałem bardzo ładny i nie praktyczny połysk. Jak się ręka spoci to można ciuknąć sąsiada albo nie daj boże własną kozę;) Dlatego wykonałem ze sznurka (nylon, 3mm) takiego ładnego gripa. nNajtrudniej było zacząć ale potem idzie sprawnie. Trzeba też bardzo mocno zaciskać aby nie ślizgał się po trzonku (instrukcja wiązania TUTAJ).

Było trochę z tym zabawy ale też nauki nowych rzeczy (wytrawianie w metalu i wiązanie sznurka jest ekstra). Efekt końcowy bardzo cieszy moje oko i może wasze również będzie. A może zainspiruje kogoś do zrobienia czegoś samemu zamiast wspierać chińską gospodarkę;)

Masz jakieś uwagi? Podoba się? Pisz w komentarzach!