Mój pierwszy raz… spotkanie DIY

Tak, tak, to był mój pierwszy raz jak pojechałem na spotkanie blogerów wnętrzarskich, DIY i parentingowych organizowane przez MajsterkiLofLov i Moi Mili przy okazji otwarcia ich wspólnej Kobiecej Pracowni Rzemieślniczej w Warszawie. Dziewczyny poświęciły masę pracy, czasu i pieniędzy w przygotowaniu jej do pracy co widać od samego wejścia. Z resztą mieliśmy okazję zobaczyć jak to wyglądało „przed”. (Tutaj krótki filmik )

Zaraz na otwarciu dowiedzieliśmy się o planowanym przez Julkę i Klaudię (LofLov, MoiMili) projekcie Złoty Szew, dziewczyny robią przepiękne rzeczy i są mega zdolne (pierwszy raz widziałem jak ktoś przewleka nitkę przez igłę z zamkniętymi oczami. Julka,chapeau bas!)Dlatego szczerze im kibicuję.

Ten mój pierwszy raz to były naprawdę intensywne 4 godziny, czasem nie do opisania, z resztą sami zobaczcie

Oczywiście w trakcie spotkania poznałem dużo kreatywnych kobiet, nie bojących się typowych „męskich zajęć”. To stereotypowe stwierdzenie bo nie jeden facet nie poradziłby sobie z nimi lepiej niż one. Pierwszymi poznanymi była Ania i Beata z Pani To Potrafi oraz Dorota z Baba Ma Dom ,jechaliśmy razem pociągiem z Wrocławia. I tu w 3,5 godziny nazbierałby się materiał na osobnego posta ze sporą dozą treści, która nie powinna wypłynąć na światło dzienne;) Było sympatycznie, naprawdę. Nie z każdym na pewno udało mi się porozmawiać osobiście ani zapamiętać wszystkich wspaniałych blogów ale kilka na pewno dołączy do listy tych odwiedzanych: HAARTCONCHITAWnętrza ZewnętrzaOdnawialnia i pewnie byłoby tego więcej gdyby nie moja dobra ale krótka pamięć.

Jeszcze jedną osobę warto wspomnięć przy okazji całego tego zamieszania a mianowicie Dorotę(Baba Ma Dom), która wpadła na pomysł oryginalnego prezentu dla Majsterek. Wybrała 9 osób, w tym mnie, do stworzonia 50cm liter tworzących napis MAJSTERKI. Technika dowolna. To był strzał w dziesiątkę.

Ja swoją literę „R” stworzyłem z desek z palety. Najpierw wyrwane dechy z palety przeszlifowałem delikatnie, potem zrobiłem trzy kolory whitewasha (woda z emalia akrylową 1:1) i pigmenty szary + turkus, jedna decha surowa. Następnie klejenie dech na ściski i klej wodoodporny. Szablon odrysowany z wydruku na 4 kartkach A4 i wycięty ze sklejonych już desek wyrzynarką ręczną. Tu mi pękło łączenie stąd blaszki wzmacniające z tyłu a resztę wzmocniłem kołkami wklejonym we frezowane otwory, improwizacja ukryta. Na koniec szlifowanie żeby trochę zedrzeć farbę, frezowanie krawędzi żeby były obłe, wypalanie loga i dwie warstwy lakieru bezbarwnego (między każdą delikatne szlifowanie) i Bam! Gotowe:)

Ten pierwszy raz był dobry i będę go długo pamiętał. Mam tylko nadzieję że nie był ostatnim:)