Londyn. Praca i życie w wielkiej metroplii

Londyn

Londyn?! Serio?

Stamtąd się wyjeżdża a nie jedzie, mówili moi znajomi. Wyścig szczurów i tyle! Ale czy napewno? To jest ich opinia nie moja a ja wolę sie wypowiadać na jakiś temat tylko wtedy gdy mam o tym pojęcie więc testuje na sobie życie w Londynie.

jhdr

Początki nie były łatwe

Jestem z Wrocławia (najpiękniejsze miasto w Polsce, sorry Kraków macie lepszy marketing i tyle;p) nie małego miasta. Pierwsze miasto za granicą to Leeds, podobna wilkość do Wrocka. Kilka tygodni i zaczynasz ogarniać, praca, sklep, jedzenie, takeaway, znajomi, które dzielnice unikać i bum zaaklimatyzowałeś się. I chyba pod tym względem Londyn specjalnie się nie różni od innych miast.

Londyn
Widok na centrum Londynu z Muswell Hill

Jest jedno „ale”

40% more hustle! W tym mięście do wszytskiego co robisz musisz włożyć więcej energii i wysiłku. Warszawa to 500km kwadratowych Londyn to 1500km. Wszędzie jest dalej. Odwiedzenie znajomych po drugiej stronie Tamizy to 1,5 godzinna wyprawa z przesiadkami. Z początku dojazd do pracy zajmował mi około godziny. Autobus, potem metro do Camden, krótki spacer i przesiadka do overground i tyle. Teraz jeżdżę rowerem więc skórciłem ten czas do 20 min na dojazd i 30 minut na powrót bo mam pod górkę. Deszcz, śnieg, wiatr jeżdzę rowerem, wolę to niż tłoczenie się z całą masą ludzi w metrze. Nawet jeżeli każdy rowerzysta w Londynie może Ci opowiedziec historię jak mu to rower kiedyś ukradli. Serio. Samochód w ogóle nie ma sensu ze strafami parkowania i nieskiej emisji spalin.
Ceny w sklepach w porównaniu z mniejszymi miastami są oczywiście wyższe. Wynajęcie pokoju to jakieś 700 funciaków. W porównaniu z Leeds za te pieniadze można wynająć dom z ogródkiem i dwoma sypialniami. Więc jeżeli ktoś planuje przyjechać tu zarobkowo to z całego serca odradzam.

Co mnie tu trzyma?

Mieszkam w Londynie dopiero rok i większość tego czasu to lockdown, nie będę się tu rozpisywał o covidzie bo to zupełnie inna bajka. Co mnie tu w jakimś sensie trzyma to różnorodność tego miasta. Trzydzieści dwie dzielnice z kórych każda rządzi się swoimi prawami, każda nieco inna i co innego ma do zaoferowania. Małe smaczki poukrywane w róznych częsciach tego miasta. Do tej pory nie udało mi się zobaczyć ich wszystkich. Kiedyś w jednej kawierni udało nam sie nawet spotkać Jude Law. Londyn to również mieszanka kulturowa, nie wyjeżdżając z miasta możesz spróbować orygianlnej kuchni z całego świata i przenieść się w oderwane od angielskiej architektury zakątki. Co prawda w niektóre się lepiej nie zapuszczać.
Muswell Hill

baba wali

Londyn - Borough Market

Londyn dla mnie to tylko przystanek w podróży

Są dni kiedy nienawidzę tego miasta i najchętniej bym sie spakował i wyjechał jak najszybciej. Ale są też takie kiedy nie przestaje mnie zaskakiwać. Jedno wiem napewno, że teraz kiedy prawie udało mi się skończyć budowę kampera, coraz bardziej mnie ciągnie w zielone rejony angli. Ja chyba nie potrafię usiedzieć za długo w jednym miejscu.
Londyn The Shard

Londyn

Canary Wharf